Rekordowe premie dla bankowców

Banki nie lubią się chwalić, ile przeznaczają na pensje. Z danych Komisji Nadzoru Bankowego wynika, że banki komercyjne w pierwszych trzech kwartałach tego roku na wynagrodzenia dla swoich pracowników przeznaczyły 8,94 mld zł, czyli o 15,2 proc. więcej niż w tym samym okresie rekordowego dotychczas 2007 roku. Tradycyjnie w ostatnim kwartale roku banki tworzą też rezerwy na dodatkowe premie i bonusy dla swoich pracowników i menedżerów. A sadząc po dotychczasowych wynikach banków, które w trzech kwartałach zarobiły już 12,65 mld zł (wzrost o 20,7 proc. w stosunku do analogicznego okresu 2007 roku), te dodatkowe wynagrodzenia mogą być nawet o 20 proc. większe niż rok wcześniej.

– Trudno oczekiwać, aby banki zrezygnowały z wypłaty premii. Są one zapisane w kontraktach pracowników. I jeżeli uda się zrealizować wyznaczone plany sprzedażowe czy określoną wielkość przychodów, bonusy powinny być wypłacone – uważa Artur Kaźmierczak, dyrektor w zespole human capital firmy doradczej Deloitte.

Oczywiście na największe premie może liczyć najwyższa kadra zarządzająca. W przypadku prezesów i członków zarządu niektórych banków bonusy znacznie przekraczają zasadnicze wynagrodzenie. I tak prezes BRE Banku zarabia rocznie 1,2 mln zł, jednak piastujący tę funkcję w 2007 roku Sławomir Lachowski z tytułu premii otrzymał w 2007 roku dodatkowe 3,9 mln zł (w przypadku innych członków zarządu banku bonusy też stanowiły wielokrotność podstawowego wynagrodzenia). Z kolei Jan Krzysztof Bielecki, szef Pekao, największego polskiego banku oprócz 1,4 mln zł pensji dostał 1,7 mln zł bonusu.

W tym roku te zarobki mogą być jeszcze większe – ze względu na dobre wyniki finansowe oraz wzrost płac w sektorze (według GUS powiększyły się one o prawie 11 proc.). Gdyby pensja prezesa Pekao wzrosła o tyle, co w sektorze bankowym, a wzrost premii byłby równy przyrostowi zysku banku, to Bielecki mógłby za ten rok dostać 4,1 mln zł (1,55 mln zł pensji i 2,56 mln zł bonusu).

Taką pensją nie pogardziliby już szefowie dużych banków zachodnich. Ze względu na kryzys finansowy wielu z nich w tym roku dostanie tylko wynagrodzenie podstawowe. Na przykład szef Commerzbanku Martin Lessing dostanie 760 tys. euro – czyli mniej niż w ubiegłym roku, gdy był wiceprezesem tej instytucji (wówczas otrzymał 480 tys. euro pensji i 1,23 mln euro premii). Prezes Deutsche Banku Josef Akerman sam zrezygnował z tegorocznej premii. Mógł sobie na to pozwolić, bo za 2007 rok oprócz 1,15 mln euro pensji dostał 8,14 mln euro premii.

Z kolei John A. Thain, szef amerykańskiego Merrill Lynch, którego przed bankructwem uratowało przejęcie przez Bank of America, kilka dni temu domagał się od swojej rady nadzorczej ponad 10 mln dol. premii za 2008 rok. Nie udało mu się jednak przekonać rady, że rzeczywiście na nią zasłużył.

Jednak to może być ostatnio dobry rok dla polskich bankowców. 2009 rok może przynieść pogorszenie wyników polskich instytucji finansowych – a więc i niższe dochody. Poza tym, Katarzyna Zajdel-Kurowska, wiceminister finansów, zapowiedziała, że jeśli jakiś bank skorzysta z pomocy państwa, jego zarząd musi liczyć się z obniżką pensji i brakiem premii.

Gazeta Prawna 15.12.2008 (244) – forsal.pl – str.A10

Jacek Iskra