Sytuacja globalna
W ostatnim tygodniu napływały informacje, które zmieniły znacząco obraz rynku. Niekorzystne okazały się dane z rynku nieruchomości w USA. Mniejsza sprzedaż domów oraz mniejsza ich średnia cena nie może pozostać bez wpływu na cenę kredytów hipotecznych. Wyższa cena kredytu oznacza większe wymagania co do warunków, jakie musi spełnić kredytobiorca. Trudniejsze warunki kredytowania mogą mieć przełożenie na zyski firm. Te obawy znalazły odzwierciedlenie w cenach akcji, których sprzedaż spowodowała znaczną przecenę indeksów za oceanem.
Wcześniejsze dane o zamówieniach na dobra trwałego użytku także okazały się gorsze od oczekiwań.
Rynkom akcji nie pomogły także piątkowe neutralne dane dotyczące PKB oraz miar inflacji. Wzrosły za to ceny instrumentów bezpiecznych.
Z wcześniejszej wypowiedzi szefa banku centralnego USA nie wynika, że zmniejszeniu uległa presja inflacyjna. Oznacza to, że nie możemy się spodziewać w najbliższym terminie obniżki stóp procentowych.
Indeksy giełd zachodnioeuropejskich poddawały się nastrojom panującym w USA i praktycznie przez cały tydzień (poza poniedziałkiem) spadały. Trudniejszy rynek kredytowy wpłynął negatywnie na spółki mogące być obiektem przejęć i fuzji. Duże znaczenie w przypadku londyńskiego indeksu miała przecena spółek ubezpieczeniowych wywołana największa od kilkudziesięciu lat powodzią.
Sytuacja lokalna
Trwająca od blisko 5 lat dobra koniunktura stworzyła nieco mylne wrażenie,że na akcjach można tylko zarobić. Tak znaczny wzrost ceny mieszkań i spółek związanych z rynkiem nieruchomości, jaki miał miejsce w ciągu roku, jest w najbliższym czasie nie do powtórzenia. Nie tak dawny debiut spółki LCCORP uświadomił inwestorom, ze nawet nazwisko znanego potentata giełdowego nie daje gwarancji szybkich zysków. Ostatni tydzień przyniósł przecenę warszawskich indeksów. Spadki spowodowane były głownie sytuacją globalną. Nastąpił wzrost rentowności obligacji. Nieoczekiwana podwyżka stóp procentowych przez RPP w poprzednim miesiącu pokazała, że rynek lubi zaskakiwać. Członkowie RPP są zdania, że Rada najprawdopodobniej będzie zmuszona podnieść jeszcze stopy, a długoterminowa projekcja inflacji wskazuje, na możliwość takich podwyżek jeszcze w przyszłym roku.
Także w Czechach także mieliśmy do czynienia z podwyżką stóp procentowych.
Zmniejszenie ryzyka
Początek kolejnego kwartału i półrocza pokazał, że taki towar jak hossa sprzedaje się dobrze. Nie sprawdziła się też reguła „sell in may and go away”. Mamy koniec lipca i okazuje się, że wzrost indeksów nie może być jednak nieprzerwany. Miniony tydzień to próbka tego, czym jest ryzyko inwestycyjne. Obecnie kupowanie akcji lub jednostek funduszy akcyjnych wydaje się być związane z duża niepewnością. Inwestorzy zapominają o relacji zysk – ryzyko i oczekują tylko profitów. Czy istnieje możliwość zmniejszenia tego drugiego?
Rozwiązaniem jest umiejętna dywersyfikacja. Oznacza ona alokacje środków w aktywa o mniejszej, czasami wręcz ujemnej korelacji. W obecnych warunkach rozsądne byłoby umieszczenie w swoim portfelu inwestycyjnym aktywów dających ekspozycje na rynek energii bądź surowców. Surowce mogą stanowić dobre zabezpieczenie przed nieoczekiwaną inflacją. Z kolei wzrastający popyt na energię stwarza szanse dla spółek operujących na rynku energii alternatywnych. Niektóre oferowane produkty dają dodatkowo możliwość ochrony kapitału, co w sytuacji pogorszenia koniunktury ma niebagatelne znaczenie. Dzięki takiej konstrukcji inwestor w najgorszym przypadku otrzyma zwrot zainwestowanej sumy.
„O nieuchronnej korekcie na rynkach mówiliśmy od początku naszej obecności na polskim rynku, a więc już od kilku miesięcy. W czasie 5 lat nieustannej hossy wiele osób zapomniało, że akcje to jeden z najbardziej ryzykownych instrumentów finansowych, i że może on dawać zarówno ogromne zyski, jak i straty. Nie pomaga temu ogromna dominacja funduszy akcyjnych, która, korzystając z wątpliwej etycznie reklamy nieuwzględniającej wad produktów tej klasy, wypaczyła pojęcie Polaków na temat ryzyka związanego z inwestycjami w akcje. Sytuacje tę spotęgował fakt, że analitycy związani z instytucjami oferującymi takie produkty nie mogli swobodnie mówić o tym, co było pewne, czyli znacznej korekcie. My możemy i mówimy – korekta zarówno była jak i jest nieodzowną częścią każdego rynku akcyjnego i najwyższy czas zacząć myśleć o tym, w jaki sposób się przed nią zabezpieczyć – mówi Mateusz Walczak, prezes New World Alternative Investments.