Zamachy w Moskwie testem dla rynków

Przez najbliższe dni uwaga inwestorów będzie zapewne nadal koncentrować się na zachowaniu rynku obligacji. Nie chodzi tu jedynie o amerykańskie papiery 10-letnie, których rentowność w II połowie ubiegłego tygodnia podniosła się do najwyższego poziomu od czerwca 2009 r. (ok. 3,9%).

Ważne jest też to, co będzie działo się z obligacjami z rynków wschodzących, w przypadku których premia za ryzyko inwestycji w nie (nadwyżka rentowności ponad papiery amerykańskie o tych samych terminach zapadalności) zmniejszyła się ostatnio do najniższego poziomu od 21 miesięcy.
Sama tendencja spadkowa premii za ryzyko na krótką metę jest korzystnym zjawiskiem dla rynków ryzykownych aktywów, takich jak obligacje z rynków wschodzących, czy akcje. Natomiast na dłuższą metę nie tworzy to sprzyjających warunków do angażowania się w nie.

Zniżka premii za ryzyko to pochodna podniesienia się rentowności w Ameryce, jak również trwających na świecie napływów do funduszy obligacji z emerging markets. Pozyskały one przez ostatnie dni kolejne ponad 1 mld USD. To przekłada się na popyt na papiery skarbowe na rynkach wschodzących.
Testem na siłę rynków wschodzących w naszym regionie mogą się okazać zamachy w Moskwie, do jakich doszło dziś rano. Takie zdarzenia najczęściej są ignorowane, gdy nastroje na rynkach są dobre, a wywierają wpływ na koniunkturę, czy panuje niepewność. Rosja jest przy tym od wielu miesięcy jednym z ulubieńców globalnych inwestorów. Tylko w tym roku do funduszy inwestujących w akcje w Rosji, napłynęło 1,2 mld USD. Przez 12 miesięcy jest to ok. 80 mld USD.

Rynki nieruchomości

Wzrost dochodowości długoterminowych obligacji w Ameryce w poprzednich dniach ma swój wymiar także z punktu widzenia postrzegania perspektyw rynku nieruchomości. Mówił o tym choćby Alan Greenspan, legendarny szef Rezerwy Federalnej, poprzednik Bena Bernanke. Wskazywał w piątek, że taki stan rzeczy jest pochodną ogromnego deficytu budżetowego i obaw inwestorów o finansowanie amerykańskiego długu publicznego. Wyższe długoterminowe stopy procentowe utrudniają ożywienie rynku nieruchomości oraz wywierają negatywny wpływ na wydatki kapitałowe przedsiębiorstw.
W tym kontekście dodatkowego znaczenia nabierają publikacje ekonomiczne z najbliższych dni. Jutro poznamy indeks S&P/Case Schiller, uznawany za najbardziej wiarygodny miernik cen domów w USA. Na czwartek zaplanowana jest publikacja wydatków budowlanych, które pokażą obraz nie tylko tego, co dzieje się na rynku mieszkaniowym w USA, ale również w sektorze komercyjnym (biur, magazynów, czy powierzchni handlowych).

Źródło: Home Broker