W standardowych polisach majątkowych dla firm ryzyko wojenne jest wyłączone, a to samo zdarzenie ubezpieczyciel może zakwalifikować jako pożar, sabotaż albo akt terroru. Attis Broker wskazuje, że firmy coraz częściej pytają o dodatkową ochronę — głównie z energetyki, transportu i sektora publicznego.
Rząd potwierdził, że pożar w zakładzie produkującym systemy bezzałogowe w Skarżysku-Kamiennej był aktem sabotażu — to niejedyny w ostatnim czasie incydent, który wykracza poza typowy katalog ryzyk ubezpieczeniowych. Od 2022 r. obce obiekty wielokrotnie naruszały polską przestrzeń powietrzną. Ostatni przykład to pocisk, który pod koniec lipca br. spadł w lubelskiej Tarnawie-Kolonii.
Lista incydentów zaczyna się w pierwszym roku wojny w Ukrainie. W listopadzie 2022 r. rakieta spadła w Przewodowie, a miesiąc później rosyjski pocisk przeleciał nad Polską i rozbił się pod Bydgoszczą. W marcu 2024 r. pocisk manewrujący przez 39 sekund leciał nad Oserdowem. W sierpniu 2025 r. dron eksplodował na polu w Osinach, uszkadzając okoliczne zabudowania, a miesiąc później granicę przekroczyło kilkanaście bezzałogowców, z których co najmniej trzy zestrzelono.
Do nich doszły zdarzenia innego rodzaju. Pod koniec sierpnia br. wybuchły pożary w dwóch zakładach produkujących systemy bezzałogowe i elementy do budowy obiektów latających. Rząd potwierdził, że w Skarżysku-Kamiennej doszło do celowego podpalenia. Resort spraw wewnętrznych zaapelował przy tej okazji do firm produkujących na rzecz wojska o wzmocnienie ochrony.
Takie zdarzenia zagrażają zdrowiu, życiu ludzi oraz ich majątkowi — prywatnemu i firmowemu. Odpowiedź na pytanie o odszkodowanie z ubezpieczenia nie zawsze jest jednoznaczna. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na różnicę między klientem indywidualnym a firmą: ochrona przed działaniami wojennymi, terroryzmem czy sabotażem funkcjonuje dziś bowiem tylko w polisach korporacyjnych.

„W tym kontekście trzeba dopowiedzieć, że w standardowych ogólnych warunkach ubezpieczenia (OWU) majątkowego dla przedsiębiorstw ryzyko wojenne jest z góry wyłączone. W wielu przypadkach to wyłączenie ma charakter ogólny i nie precyzuje, czy dotyczy wyłącznie wojny formalnie wypowiedzianej ani czy obejmuje skutki konfliktów zbrojnych toczących się poza terytorium Polski. Dobrym przykładem jest konflikt w Ukrainie, który z perspektywy prawa rosyjskiego nie został oficjalnie określony jako wojna, lecz jako »specjalna operacja wojskowa«. Pokazuje to, że o zastosowaniu wyłączenia decyduje przede wszystkim rzeczywisty charakter zdarzeń, a nie ich formalna kwalifikacja” — mówi Monika Arasimowicz, manager ds. kluczowych klientów w Attis Broker.
Zdarzenia z tego kręgu warunki ubezpieczenia mogą opisywać kilkoma pojęciami — obok działań wojennych także jako akty terroru czy sabotaż. Ten sam incydent może trafić do innej kategorii, a każda bywa definiowana inaczej.
Sabotaż i terroryzm nie wszędzie oznaczają to samo
Dobrze pokazują to definicje terroryzmu, które nie są jednolite. Niektórzy ubezpieczyciele zastrzegają, że sprawcami powinny być zorganizowane grupy działające z pobudek politycznych, religijnych lub ideologicznych, inni ujmują to znacznie szerzej. Im węższe jest to pojęcie, tym większe ryzyko odmowy wypłaty przy zdarzeniach o niejednoznacznym charakterze. Podobnie jest z sabotażem, który w części warunków w ogóle nie występuje jako odrębne pojęcie, a zdarzenia tego typu bywają rozpatrywane przez pryzmat złośliwego działania osób trzecich. Pojemniejszy zapis zwykle daje lepszą ochronę, choć najczęściej wiąże się z wyższą składką.
„Uderzenie drona w zależności od sytuacji znajduje się na styku trzech pojęć z OWU — »działań wojennych«, »aktów terroru« i »upadku statku powietrznego«. Rzecznik Finansowy zwraca uwagę, że obecne zapisy, oparte na definicji ustawowej, nie przewidują jasno sytuacji, w której dron uderza w budynek w wyniku celowego działania, a nie awarii czy przypadkowego upadku. O wypłacie odszkodowania przesądzi więc interpretacja konkretnych warunków ubezpieczenia. Ubezpieczyciele podkreślają, że każdy taki przypadek będą traktować indywidualnie. Rynek dostrzega konieczność ponownego przyjrzenia się tym definicjom, aby ograniczyć ryzyko rozbieżnych interpretacji” — wyjaśnia Monika Arasimowicz z Attis Broker.
Interpretacja warunków to niejedyna trudność. Technicznie wycena uszkodzeń nie jest dla ubezpieczyciela wyzwaniem, ale gdy miejsce zdarzenia zostaje zabezpieczone na potrzeby postępowania prokuratury lub innych służb, ograniczony dostęp może uniemożliwić oględziny i wydłużyć proces.
Co można ubezpieczyć i za ile
Wojna i terroryzm to dla rynku dwa odrębne ryzyka, wymagające innych rozwiązań. Ochronę przed terroryzmem oraz strajkami, zamieszkami i sabotażem można zapewnić na dwa sposoby. Pierwszym jest rozszerzenie polisy majątkowej o odpowiednie klauzule — odpowiedzialność ubezpieczyciela jest wtedy ograniczona do ustalonego limitu, od kilku do kilkudziesięciu milionów złotych. Drugim, bardziej kompleksowym, jest odrębna polisa obejmująca te ryzyka. Suma ubezpieczenia może wówczas odpowiadać pełnej sumie ubezpieczenia mienia z podstawowej polisy majątkowej, a zakres ochrony jest znacznie szerszy. Takie polisy oferuje najczęściej międzynarodowy rynek i opiera je na londyńskich klauzulach LMA (Lloyd’s Market Association).
Warunki ryzyk wojennych konstruuje się podobnie, najczęściej na klauzulach AVB 1-7 lub szerszych warunkach Political Violence. Ich zakres obejmuje szkody będące następstwem działań wojennych, aktów terroryzmu, sabotażu, złośliwego działania osób trzecich, powstania zbrojnego, rewolucji lub rebelii, buntu wojskowego lub zamachu stanu, a także strajków, zamieszek oraz rozruchów społecznych.
„Za rozszerzenie polisy o klauzule terroryzmu lub strajków, zamieszek i sabotażu firmy z branż niskiego ryzyka płacą zazwyczaj od kilku tysięcy złotych rocznie, a w sektorach podwyższonego ryzyka — kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt tysięcy za każdą z klauzul. Przy odrębnej polisie na te ryzyka składka bywa znacznie wyższa i dla największych programów może sięgać miliona złotych, a w niektórych przypadkach nawet więcej. Przy ryzykach wojennych, w zależności od branży i limitu, kształtuje się od ok. 82 tys. zł do ok. 1 mln zł rocznie. Obserwujemy przy tym wyraźny wzrost zainteresowania ochroną od ryzyka wojny i terroryzmu, głównie ze strony klientów instytucjonalnych z takich branż jak energetyka, transport czy sektor publiczny” — tłumaczy Monika Arasimowicz z Attis Broker.
Rynek powoli otwiera się na te ryzyka, ale dostępność i warunki wciąż zależą od globalnych możliwości reasekuracyjnych. Oferta będzie się rozszerzać, choć zapewne nigdy nie stanie się masowa.
