Pytaniem pozostaje czy w lipcu, który się właśnie zaczął zwycięży opcja większej korekty, za którą opowiadają się przede wszystkim ci, którzy już jakiś czas temu zamknęli swoje pozycje i czekają z gotówką na tańsze zakupy, czy też opcja właściwego doboru spółek do portfela, w oczekiwaniu na dobre i bardzo dobre wyniki po drugim kwartale tego roku. Jakby nie patrzeć, zarówno pierwsza jak i druga opcja sugeruje, że jeżeli nawet bedziemy mieli do czynienia z jakąś korektą, to będzie ona płytka w swoim wymiarze, ze względu na brak cierpliwości wśród krajowych graczy. To co mogłoby nam przeszkodzić w dalszych wzrostach, to oczywiście zmiana klimatu inwestycyjnego w Stanach Zjednoczonych, gdzie zarówno na indeksie Dow Jones Industrial jak i S&P 500 wyrysowały nam się nieładne w swoim wymiarze formacje podwójnego szczytu. Przebicie podstawy ww formacji mogłoby skutkować większym załamaniem również na naszym, krajowym rynku akcji. Standardowo więc należy uznać, że o dalszym ruchu krajowych indeksów akcji w tym tygodniu, zdecydują bardziej czynniki zewnętrzne (USA) niż czynniki wewnętrzne.
Opublikowany dzisiaj w nocy wskaźnik nastroju japońskich przedsiębiorców Tankan wyraźnie dodał skrzydeł indeksowi Nikkei 225 dając duże szanse na dalszy wzrost tego indeksu w przyszłości. Wartość wskaźnika utrzymała się na poziomie 23 pkt., co oznacza, że wskaźnik cały czas znajduje się w niewielkiej odległości od lokalnego szczytu na poziomie 25 pkt. Japońscy przedsiębiorcy nadal potwierdzają tym samym, że gospodarka japońska ma się dobrze i powoli, ale systematycznie wychodzi z cienia. Pozytywny wydźwięk ww wskaźnika oznacza tym samym rosnące prawdopodobieństwo kolejnej podwyżki stóp przez Bank Japonii już w sierpniu, co powinno przynajmniej krótkoterminowo umocnić walutę tego kraju. Trzeba jednak pamiętać, że im słabszy jen, tym lepsze wyniki japońskich eksporterów, tak więc najbliższe działania Banku Japonii mogą mieć z tego powodu ograniczony charakter. Jak na razie jednak para walut USD/JPY pozostaje w trendzie wzrostowym, zarówno czteromiesięcznym jak i trzyletnim, co nie daje podstaw do zmiany założenia o dużym apetycie inwestorów zagranicznych na ryzyko, a tym samym nie pozwala potwierdzić, że czeka nas w najbliższym czasie zmiana trendu na światowych rynkach akcji.
