Na zachodnich rynkach sztuki sprzedaże prywatnych kolekcji od lat są stałym elementem kalendarza największych domów aukcyjnych. W Polsce ten format dopiero zyskuje wyraźniejszą pozycję, ale dane pokazują, że rynek jest coraz bardziej gotowy na projekty budowane wokół historii kolekcjonerów, rozpoznanej proweniencji i spójnych prywatnych zbiorów. W 2025 roku aukcje kolekcji zorganizowane przez DESA Unicum wygenerowały łącznie 28,5 mln zł obrotu. Pierwsza tegoroczna aukcja kolekcji w DESA Unicum obejmuje 54 prace ze zbioru Grzegorza Bielowickiego, przedsiębiorcy i prywatnego kolekcjonera. Siłą tej kolekcji jest jej szeroki zakres: od prac uznanych klasyków polskiej awangardy i sztuki powojennej po twórców młodszych pokoleń, a także rozpiętość estymacji od kilku tysięcy do kilkuset tysięcy złotych.

Na dojrzałych, zachodnich rynkach sztuki aukcje prywatnych kolekcji od lat funkcjonują jako osobna, rozpoznawalna kategoria sprzedaży. Skalę tego modelu najlepiej pokazują liczby. W 2022 roku Christie’s sprzedało kolekcję Paula G. Allena za 1,62 mld dolarów, ustanawiając najwyższy wynik w historii aukcji prywatnej kolekcji. W podobnym okresie Sotheby’s przeprowadziło sprzedaż Macklowe Collection, która osiągnęła 922,2 mln dolarów. Rok później kolekcja Emily Fisher Landau w Sotheby’s przyniosła 424,7 mln dolarów. Z kolei licytacja obiektów z kolekcji S.I. Newhouse’a w Christie’s przekroczyła łącznie 1 mld dolarów.
Na polskim rynku sztuki aukcje kolekcji dopiero zaczynają zyskiwać znaczenie porównywalne z tym, jakie od lat funkcjonują w Nowym Jorku, Londynie czy Paryżu. W 2025 roku DESA Unicum zorganizowała pięć aukcji kolekcji, które wygenerowały łącznie 28,46 mln zł obrotu. Najwyższy wynik przyniosła aukcja „Mój Paryż. Dzieła wybrane z kolekcji Wojciecha Fibaka”, zakończona obrotem na poziomie 12,27 mln zł. Był to projekt oparty na rozpoznawalnym nazwisku kolekcjonera i zbiorze o silnym, międzynarodowym kontekście. Drugim najwyższym wynikiem zakończyła się aukcja kolekcji Dominiki i Liwiusza Krawczyków, która wygenerowała 6,433 mln zł.
– Zeszłoroczne wyniki aukcji kolekcji są dla nas i dla kolekcjonerów ważnym sygnałem. Fakt, że trzy z pięciu ubiegłorocznych projektów przekroczyły poziom 6 mln zł obrotu, pokazuje, że polski rynek osiągnął etap, na którym możliwe jest nie tylko sprzedawanie pojedynczych obiektów, ale także budowanie większych projektów aukcyjnych wokół prywatnych zbiorów. Dla domu aukcyjnego oznacza to bardziej złożony model działania: od selekcji i wyceny prac, przez opracowanie proweniencji, po stworzenie narracji, która pozwala pokazać kolekcję jako efekt przemyślanych decyzji. Dla kolekcjonerów jest to z kolei dowód, że sprzedaż części zbioru może być profesjonalnie zaplanowanym etapem zarządzania kolekcją, a nie jedynie jednorazową decyzją transakcyjną – mówi Agata Szkup, Prezes Zarządu DESA Unicum.
Rok 2025 można traktować jako moment, w którym aukcje kolekcji zaczęły wyraźniej funkcjonować na polskim rynku jako osobny format. Tego typu projekty łączą różne segmenty oraz uzupełniają je o nowy wymiar: historię właściciela, myśl przewodnią budowania zbioru i uwypuklają znaczenie proweniencji. To także przykład, że coraz większą wagę przykłada się dzisiaj nie tylko do ceny dzieła, ale także do jego kontekstu.
Kolekcja Grzegorza Bielowickiego
Pierwszą tegoroczną aukcją kolekcji w DESA Unicum będzie sprzedaż prac ze zbioru Grzegorza Bielowickiego, założyciela i partnera zarządzającego Tar Heel Capital, jednej z wiodących polskich firm private equity, która od ponad 20 lat inwestuje w rozwój polskich przedsiębiorstw. Prywatnie Bielowicki od lat zajmuje się kolekcjonowaniem sztuki.
Oferta aukcji kolekcjonera obejmie 54 obiekty prezentujące szeroki przekrój polskiej sztuki: od dzieł klasyków polskiej awangardy, przez prace artystów nowego pokolenia, po twórców obecnych w segmencie sztuki najnowszej. W katalogu znajdą się między innymi prace Stefana Gierowskiego, Jerzego Nowosielskiego i Juliana Stańczaka, a także dzieła młodszych twórców, takich jak Patrycja Piętka, Lia Kimura, Jerzy Baranowski czy Patryk Paliwoda. Wśród najciekawszych obiektów warto wymienić m.in. płótno „DCCCLXVI” Gierowskiego o estymacji od 450 000 do 650 000 zł czy obraz „Plac zamkowy” z cyklu „Warszawa” Edwarda Dwurnika, którego wartość oszacowano między 100 000 a 150 000 zł.
Z punktu widzenia kolekcjonerów istotna jest nie tylko liczba obiektów, ale też rozpiętość cenowa oferty. Najniżej estymowana praca, autorstwa Pawła Sobczaka, wyceniana jest na 2–3 tys. zł. Najdroższy obiekt, „Hot Boreal” Juliana Stańczaka, został oszacowany na 500–800 tys. zł. Tak szeroki zakres cenowy odpowiada jednocześnie na potrzeby doświadczonych kolekcjonerów, inwestorów poszukujących prac o silnej pozycji rynkowej oraz nowych klientów, którzy dopiero rozpoczynają budowanie zbiorów. Co ciekawe, kolekcja Grzegorza Bielowickiego zaczęła się niepozornie, bo od zakupu grafiki i w ciągu kilku lat powstała z tego profesjonalna kolekcja sztuki współczesnej.
Kolekcjonerzy otwierają swoje zbiory
Istotna jest również otwartość prywatnych kolekcjonerów do udostępniania swoich prac szerokiej publiczności. Bielowicki zapowiada, że w przyszłości planuje otwarcie parku rzeźby plenerowej na Mazurach. Prace nad tym projektem już trwają. Dlatego aukcja stanowi kolejny etap rozwoju kolekcji, prowadzący do jej transformacji. Podobnie jak zeszłoroczna aukcja kolekcji Liwiusza i Dominiki Krawczyków, która była momentem uporządkowania zbiorów i ich uspójnienia.
– Aukcje kolekcji są przykładem tego, jak zmienia się pozycja prywatnych kolekcjonerów w Polsce. Coraz częściej nie są oni wyłącznie nabywcami dzieł, ale także uczestnikami szerszego ekosystemu sztuki: współtworzą rynek, wspierają artystów, budują zbiory, a w niektórych przypadkach planują również ich publiczne udostępnianie. Aukcja kolekcji staje się więc nie tylko wydarzeniem sprzedażowym, ale także momentem, w którym prywatny zbiór zaczyna funkcjonować jako część szerszej opowieści o dojrzewaniu rynku sztuki – podsumowuje Agata Szkup.
