W środę inwestorzy nie mogli mieć złudzeń na pozytywny przebieg wydarzeń, bo już rano indeksy zaczęły dzień na minusach. A doświadczenia ostatnich dni pokazują, że to właśnie poranna część sesji jest najlepszą porą dla posiadaczy akcji. Tak samo było i w środę – nie minęły dwie godziny, a ceny akcji zaczęły się osuwać. Kilka spółek z WIG20 miało na koncie spadki rzędu 3-4 proc. W tym niestety największa na giełdzie spółka – Telekomunikacja Polska.
Powody spadków to przede wszystkim złe nastroje na największych giełdach Europy Zachodniej. W Paryżu, czy Londynie główne indeksy traciły średnio po półtora procenta, odreagowując słabe wyniki finansowe jednej z największych światowych spółek kurierskich – FedEx-u, którego przychody są uznawane przez analityków za jeden z barometrów stanu gospodarki. Na krajowym podwórku zaskoczyła znacznie niższa od prognoz produkcja przemysłowa w maju.
Nastroje na naszym parkiecie znów zaczynają być podłe i chyba tylko jakaś radykalna poprawa globalnych nastrojów może nas uchronić przed kolejną falą spadków. Pocieszać może jedynie niski wskaźnik obrotów, które nie przekroczyły w środę 1,2 mld zł. Część inwestorów wciąż powstrzymuje się z wystawieniem akcji na sprzedaż po obecnych cenach.
