„Na trwającej od kilku lat koniunkturze na rynku kapitałowym korzystają nie tylko inwestujący. Słabe lata odbija sobie branża brokerska, zarabiają też towarzystwa funduszy inwestycyjnych. Jednak między innymi domy maklerskie zderzają się z powszechnym wśród polskich pracodawców problemem, wysokimi wymaganiami finansowymi doświadczonych pracowników.”, pisze dziennik.
„- Konsekwencją doskonałej koniunktury są wyższe oczekiwania pracowników. Jeśli weźmiemy pod uwagę charakter naszej działalności, kompetencje pracowników mają znaczenie fundamentalne” – mówi GP Jarosław Kowalczuk, prezes DI BRE.
„Zarobki najlepszych mogą przekroczyć zarobki szefów firm, w tym prezesów banków. W tym roku jedno z zagranicznych biur działających w Polsce straciło prawie cały zespół doświadczonych maklerów, bo prezes banku nie chciał im wypłacić umówionej nagrody rocznej. – Po prostu nie chciał, by rocznie zarobili więcej od niego – mówi jeden z czołowych maklerów. Maklerzy zarabiają na prowizjach od transakcji giełdowych. Ich charyzma i kontakty są ich najważniejszymi aktywami. W ubiegłym roku tylko obroty na rynku akcji wyniosły 462 mld zł […]”, czytamy.
Więcej na ten temat w „Gazecie Prawnej”.
