Na polskim rynku walutowym złoty w poniedziałek wzmacniał się do obu głównych walut nie reagując na delikatne wzmacniania się dolara w stosunku do euro. Przed południem, kiedy kurs EUR/USD spadał mocniej, złoty zaczął nieznacznie tracić do obu głównych walut, ale bardzo szybko wrócił do głównego trendu. Być może szykowano się już do wyników posiedzenia RPP (środa). W końcu dnia umocnił się wyraźnie w stosunku do euro i nieznacznie do dolara. Co prawda brak inwestorów zza granicy wagę takiego zakończenia dnia zmniejsza, ale nie można wykluczyć, że sygnały z zeszłego tygodnia (chęć osłabienia do euro) są już nieaktualne.
Na GPW, podobnie jak na innych giełdach europejskich panował w poniedziałek marazm. Brak handlu na giełdach angielskich i amerykańskich znacznie obniżył i tak już niewielką chęć do handlu. Indeksy rozpoczęły dzień od niewielkiego spadku, ale szybko wróciły do poziomu piątkowego zamknięcia. Przed południem byki prowadziły ceny akcji na północ naśladując to, co działo się na innych giełdach europejskich. U nas też widać było chęć zapolowania na odbicie w USA. Jednak nie była to chęć zbyt duża. Indeksy w końcu zaczęły się nawet osuwać, a dzień zakończył się neutralnie. Znaczenie prognostyczne tej sesji było żadne – obrót był mniejszy o 40 procent od odnotowanego na piątkowej sesji.
Dzisiaj wracamy do „normalnej” gry. W cudzysłowie, bo nasz rynek jest totalnie zapomniany i nic sensownego na nim się nie dzieje. Jednak nadzieja na korektę w USA powinna dzisiaj podnosić indeksy na innych giełdach europejskich, a to nieco wzmocni siłę byków również w Polsce. Kropkę nad i postawią dane makro w USA i rynek ropy. Dlatego też nie sposób przewidzieć, czy planowane odbicie uda się dzisiaj u nas zrealizować.
