Do poziomu 4 proc. obniżona została także stopa dyskontowa. To było zaskoczenie, a dokładnie pół-zaskoczenie, bo już dziś przed południem na rynku mówiło się często i gęsto o tym, że największe banki centralne mogą zdecydować na uzgodnione obniżki stóp procentowych – nikt jednak nie sądził, że może dojść do tego tak szybko.
Trzeba przyznać, że to bez dwóch zdań bardzo dobra decyzja. Silne obniżenie stóp procentowych powinno dać wyraźny wzrostowy impuls słabnącej amerykańskiej gospodarce. Dodatkowo działania te znakomicie współgrają z prowadzonym pod koniec roku procesem zwiększania płynności na światowych rynkach finansowych oraz z przedstawionym w piątek przez prezydenta Bush’a planem pomocowym dla ekonomii USA. Jest jednak jedno „ale”.
Warto pamiętać o tym, że dzisiejsza obniżka stóp nie skutkuje natychmiastowo, ale według teorii znajdzie swoje odbicie w gospodarce najwcześniej za pół roku. Zatem to, że decyzję o „cięciu” przyśpieszono o kilka dni wynika tylko i wyłącznie z próby poprawienia nastrojów wśród inwestorów, bo przecież podjęcie takich kroków kilka dni później z punktu widzenia ekonomii niewiele by zmieniło. Pytanie tylko, czy uczestnicy rynków to „kupią”, czy też nie i to choć tak jak wspomniałem powyżej nawet zdając sobie sprawę z tego, że działania te są bardzo dobre i potrzebne? Jak na razie wydaje się, że bardziej prawdopodobny jest ten drugi scenariusz. Po krótkim zachłystnięciu się tymi dobrymi nowinami należy raczej spodziewać się powrotu do spadków na rynku akcji, na zasadzie „interwencja potwierdza trend”. I obym się tu mylił ze swoją oceną, czego zarówno Państwu, jak i sobie życzę.
