W przedświątecznym szale zakupowym chętnie sięgamy po karty kredytowe. Obiecujemy sobie, że spłacimy zadłużenie w okresie bezodsetkowym, często jednak przeciągamy spłatę na kilka kolejnych miesięcy. A to znacząco zwiększa koszty świątecznych prezentów.
Karta kredytowa to bardzo dobry produkt finansowy – dla osób zdyscyplinowanych. Pozwala skorzystać krótkoterminowego kredytu bez ponoszenia dodatkowych kosztów. Jest to możliwe dzięki tzw. okresowi bezodsetkowemu, na który składa się 30-dniowy okres rozliczeniowy i 25- lub 30-dniowy grace period. W praktyce można więc korzystać z kredytu w ramach karty, nie płacąc odsetek nawet przez 55-60 dni.
Jeśli okres rozliczeniowy karty pokrywa się z miesiącem kalendarzowym, na spłatę zadłużenia zaciągniętego pierwszego grudnia mamy czas do końca stycznia. Z tego względu karta kredytowa wydaje się idealnym rozwiązaniem na sfinansowanie zakupów świątecznych. Dzięki niej część kosztów związanych z przedświątecznym szaleństwem zakupowym można przerzucić na styczeń i spłacić ją już z następnej pensji.
40 procent klientów przeciąga spłatę karty
Jeśli jednak w okresie bezodsetkowym nie spłacimy do końca całości zadłużenia, bank zacznie naliczać odsetki. I to niemałe. Obecnie oprocentowanie kart kredytowych w większości banków sięga maksymalnego dozwolonego prawem limitu, czyli około 23 procent. Większość osób obiecuje sobie, że spłaci kredyt zaciągnięty w ramach karty możliwie najszybciej. Praktyka pokazuje jednak, że przeciągamy zadłużenie na kolejne miesiące.
– Jeśli spojrzymy na rok ubiegły, to około 44 proc. klientów przeciąga zadłużenie z grudnia na okres dłuższy niż ten, który wynika z tzw. grace period – mówi w rozmowie z serwisem PRNews.pl Katarzyna Józefowicz, szef Pionu Zarządzania Produktami Kredytowymi w Citi Handlowy. – Co będzie w tym roku? Zobaczymy, ale spodziewam się, że odnotujemy w tej kategorii nieznaczny wzrost – dodaje.
Dotyczy to klientów wszystkich banków. Wiele osób nie planuje bowiem z wyprzedzeniem kolejnych wydatków. W styczniu trzeba pomyśleć o feriach, w marcu o kolejnych świętach, a za pasem są już weekend majowy i wakacje. W praktyce prezenty świąteczne spłacane są przez kolejne miesiące, co znacznie zwiększa koszt poniesionych na nie wydatków. Karta kredytowa ma bowiem pewną pułapkę – w odróżnieniu od tradycyjnego kredytu nie wymaga od klienta spłaty sztywnych rat. Jedyny wymóg to spłata co miesiąc określonej kwoty minimalnej. To zaledwie 5 proc. ogólnego zadłużenia.
Odłóż kartę, zaplanuj wydatki
Jeśli w grudniu za mocno zaszaleliśmy, warto jak najszybciej pozbyć się kredytowego balastu. Jedną z opcji może być rozłożenie kredytu w ramach karty na sztywne miesięczne raty. Wiele banków oferuje takie rozwiązanie i jest ono znacznie tańsze i wygodniejsze niż standardowa spłata. Najlepiej spłacić zadłużenie w ciągu 3-6 miesięcy. Im dłuższy okres, tym wyższe koszty kredytu. Inną opcją może być spłata zadłużenia limitem w ramach ROR-u, który z reguły też jest znacznie tańszy niż kredyt w plastiku. Dobrze też odłożyć na jakiś czas kartę do szuflady, by nie zwiększać zadłużenia. Oczywiście pod warunkiem, że bank nie policzy nam prowizji za nieużywanie karty.
Aby już teraz zapobiec podobnym problemom w przyszłości, warto zacząć odkładać niewielkie kwoty na lokacie lub koncie oszczędnościowym. Początek nowego roku to dobry czas na zaplanowanie budżetu na kolejne miesiące.
