Wynik maja tylko na pozór może się wydawać neutralny. W końcu spadek indeksu szerokiego rynku WIG o 0,14 proc. to faktycznie nic takiego. Podobnie główny indeks giełdy WIG20 swoim spadkiem o 0,59 proc. nie powinien budzić niepokoju. Problem jednak w tym, że taki wynik w znacznej mierze wypaczył jeden sektor – banki. W maju subindeks WIG-banki jako jedyny zanotował dodatnią stopę zwrotu, a do tego wzrósł aż o 5,80 proc. Wszystkie pozostałe subindeksy spadły średnio o 3,79 proc. Dla spółek małych i średnich maj również nie był miłym miesiącem. Indeksy mWIG40 i sWIG80 spadły odpowiednio o 2,67 proc. oraz o 3,14 proc. Najgorzej spisał się jednak indeks technologiczny TechWIG, który w skali miesiąca spadł o 8,52 proc. Być może ta stopa zwrotu uzasadnia decyzję Giełdy o rezygnacji z obliczania tego indeksu.
Pierwsza połowa miesiąca przebiegała w optymistycznym tonie. Po dwóch tygodniach wydawało się nawet, że WIG20 wyjdzie górą z formacji trójkąta symetrycznego, która kształtuje się od 22 stycznia. Niestety marzenia o powrocie rynku byka były zbyt optymistyczne. Dlaczego? Jedynym rozsądnym wytłumaczeniem jest brak kapitału, przede wszystkim tego pochodzącego z zagranicy. Pomimo licznych rekomendacji zagranicznych instytucji finansowych, które zalecały swoim klientom doważenie w portfelach akcji polskich spółek, przełożenia na faktyczny przepływ gotówki nie było. Kapitał zagraniczny omijał nas szerokim łukiem w przeciwieństwie do innych emerging markets. Wyjątkowa słabość naszego rynku w relacji do innych rynków rozwiniętych pojawiła się w drugiej dekadzie maja, choć taka tendencja trwa już właściwie drugi miesiąc z rzędu. W ostatnim miesiącu rynki, na które szczególnie zwracamy uwagę zwyżkowały. W USA indeks S&P500 wzrósł o 1,07 proc., Nasdaq o 4,55 proc., w Niemczech DAX poprawił się o 2,13 proc., a tokijski Nikkei zanotował wzrost o 3,53 proc. W czasie kiedy główne rynki szły w górę, my ignorowaliśmy wzrosty. Kiedy atmosfera zewnętrzna pogarszała się, u nas powracała korelacja do indeksów światowych.
W największym stopniu ucierpiał subindeks WIG-media. Za spadek wskaźnika o 9,18 proc. odpowiada przede wszystkim największy przegrany z grona blue chips TVN, którego akcje potaniały o 17,51 proc. m.in. po informacji, że Grupa TVN zawarła porozumienie, na mocy którego do końca II kwartału 2008 roku obejmie 25 proc. plus 1 akcję operatora platformy cyfrowej „n”, należącej do grupy ITI, za 95 mln euro. Po tej informacji rekomendacje oraz cenę docelową dla akcji spółki obniżyli analitycy m.in. Unicredit, ING oraz Millennium DM. Z kolei analitycy DM PKO BP zawiesili rekomendację „akumuluj” w związku z wątpliwościami co do zasadności ceny, jaką TVN ma zapłacić za akcje platformy.
Bardzo słaby miesiąc zanotowały także spółki sektora informatycznego, którego subindeks WIG-informatyka spadł o 7,99 proc. W tym gronie negatywnie wyróżniały się papiery Sygnity. Spadek akcji tej spółki w maju wyniósł aż 33,75 proc., a kurs zanotował poziom najniższy od ponad 12 lat. W tym przypadku oprócz słabych wyników I kwartału (strata netto 26,3 mln zł) pojawiły się dodatkowo spekulacje, że akcje wyprzedaje największy akcjonariusz BBI Inwestment (2 czerwca 2008 BBI wydał komunikat, że nie sprzedawał akcji Sygnity od 8 kwietnia).
Błyszczały jedynie banki, które w pierwszym kwartale pochwaliły się bardzo dobrymi wynikami finansowymi. Hitem były akcje banku PKO BP. Ich kurs w ciągu miesiąca wzrósł o 9,46 proc.
Publikowane dane makroekonomiczne generalnie nie odbiegały od oczekiwań. Ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły w kwietniu o 4 proc. w ujęciu rocznym. Wynik ten był zgodny z oczekiwaniami rynku, natomiast minimalnie lepszy od prognoz Ministerstwa Finansów, które spodziewało się utrzymania tempa rocznej inflacji na poziomie 4,1 proc. Dane o inflacji nie miały jednak większego wpływu ani na złotego, ani też na ceny akcji. Sporo wątpliwości po odczycie marcowym (tylko +0,9 proc.) budził raport o produkcji. Tym razem dynamika na poziomie 14,9 proc. (oczekiwano 14,6 proc.) potwierdziła opinię optymistów, którzy twierdzili że dane sprzed miesiąca były jedynie wypadkiem przy pracy. Przy wzroście inflacji PPI o 2,5 proc. (oczekiwano wzrostu o 2,8 proc.) oraz wobec wzrostu wynagrodzeń o 12,6 proc. (oczekiwano 11,5 proc.) kolejna podwyżka stóp procentowych wydaje się bardzo prawdopodobna, tyle że z wypowiedzi członków RPP wynika, że decyzja taka podjęta zostanie raczej w czerwcu. Raport okazał się nieznacznie gorszy od rynkowych oczekiwań (+17,6 proc. przy prognozach +19,1 proc.), ale wzrost wyższy niż przed miesiącem (+15,7 proc.) z jednej strony uspokoił graczy obawiających się spowolnienia w gospodarce, z drugiej zaś nie dawał RPP argumentu do podniesienia stóp procentowych już w maju. Rynek nie zareagował na ten raport. Publikacja kwietniowej stopy bezrobocia na poziomie 10,5 proc. również nie wpłynęła na nastroje, ponieważ oczekiwano poziomu 10,6 proc. Nastroju nie zmieniła także decyzja Rady Polityki Pieniężnej o pozostawieniu stóp na dotychczasowym poziomie. Takiego rozwiązania spodziewała się większość analityków, którzy sugerowali, że Rada poczeka z decyzją o zacieśnieniu polityki do czerwca, kiedy znana będzie nowa projekcja inflacji. Wreszcie obrazu rynku nie zmienił także raport o wzroście PKB w I kwartale 2008 roku do poziomu 6,1 proc., pomimo iż konsensus prognoz mówił o wzroście 5,8 proc.
Z technicznego punktu widzenia sytuacja pogorszyła się nieco w krótkim terminie z powodu odbicia w dół od oporu na poziomie górnego ograniczenia trójkąta. Takie zachowanie indeksu sugeruje bowiem nawrót w kierunku linii dolnej, która aktualnie przebiega na poziomie ok. 2780 pkt. Perspektywa dłuższa wciąż pozostaje zagadką. Rynek od drugiej dekady stycznie pozostaje w tendencji bocznej (trójkąt) i dopiero kierunek przyszłego wyjścia z formacji da podstawę do stawiania bardziej wiarygodnych prognoz.
