Narzędzia finansowe

Hydepark

Wojciech Boczoń

Michał Kryński

Tomasz Jaroszek

Paweł Lipiec

Jarosław Ryba

Krzysztof Kolany

Bogusław Półtorak

Michał Macierzyński

Wiadomości

Bankowość

Aktualności

Poradniki

Analizy

Marketing i PR

Inwestycje

Ubezpieczenia

Nieruchomości

Giełda

Komentarze

Ludzie

SKOK-i

Nasz gość

Robert Krool

Marek Skała

Morgan Brown Group

Wojciech Bolanowski

Produkty finansowe

Zapisz się na newsletter:

Alior przyznaje, że nie ma lunchu za darmo

2009-12-18, 11:22

Nadszedł w końcu ten dzień, kiedy się okazało, że cudów w przyrodzie nie ma. Alior nie mógł w nieskończoność dotować swoich klientów i w końcu wprowadził podwyżki. Teoretycznie tylko z 3 do maksymalnie 9 złotych, ale gdyby to przedstawić procentowo... I tak trzeba oceniać tę zmianę. Podstawowe konto w Aliorze kosztuje 9 złotych z możliwością obniżenia do 5 złotych. Bardziej uproduktowieni klienci zapłacą więcej. Przy limicie 10 tysięcy złotych prowizja za limit w koncie będzie płacił nie 100, a 160 zł. Jednym słowem Alior zaniechał wojny cenowej i sprowadza poziom opłat do poziomu rynkowego.

Cenowy dumping został zakończony, a klienci dowiedzieli się, że jednak są rzeczy, za które muszą płacić. Bank chce im to osłodzić proponując jeden z najszerszych pakietów assistance. Pieniądze na reklamę będą w przyszłym roku znacząco niższe – teraz mówimy o realnej konkurencji. Alior postawi na swoim, jeśli w połowie roku osiągnie zysk operacyjny. Tak czy inaczej, mowa o zupełnie innym banku. To nie jest tylko zmiana tabeli opłat i prowizji. To zmiana wizerunku w oczach klientów. Czy da się w takim przypadku bez żadnych modyfikacji utrzymać obecne pozycjonowanie banku?

 

Projekt życia Prezesa Sobieraja budzi od samego początku ogromne emocje. Nie tylko w mediach i wśród klientów, ale również wśród samych bankowców. Dlaczego? Alior popsuł im rynek. W dobie powszechnych podwyżek wchodzi na rynek bank, który daje znacząco więcej, za grosze. Oczywiście, że ten projekt od samego początku nie mógł się spiąć finansowo. Bank palił pieniądze, zdobywając obok wartościowych kloientów, również masy skoczków i wyjadaczy wisienek. Jak każdy do tej pory nowy projekt w rodzimej bankowości. Nigdy nie było inaczej i trudno było się spodziewać, że inaczej będzie teraz. Owszem, gdyby wszystko szło tak jak to zaplanowano przed kryzysem, to można byłoby dotować te opłaty jeszcze długo. Ale kredyty hipoteczne się nie sprzedają, inwestycji praktycznie nie ma, z kredytami konsumpcyjnymi trzeba iść ostrożnie. Jedyny obszar, który nad wyraz dobrze idzie, to kredyty dla firm, które niespodziewanie ciągną biznes Aliora. Gdyby nie pakiet kredytów przejętych od HSBC, to bank miałby problemy z przychodową częścią biznesu. No ale problemu nie ma, przynajmniej tak dużego, gdyby tych pracujących kredytów nie było. Pamiętajmy, że w przypadku wielu banków kredyty hipoteczne to ponad jedna trzecia portfela kredytów. Nawet jeśli nie ma tam jakichś wielkich marży, to wskaźnik złych kredytów jest minimalny.

 

Alior startując w kryzysie znalazł się w bardzo trudnym położeniu. Wysokie czynsze większości początkowych placówek, drogo ściągani specjaliści z innych banków, dumpingowe ceny podstawowych usług, które w żaden sposób nie pokrywały kosztów funkcjonowania to strona kosztowa. A przychodowa nagle wzięła w łeb. Pamiętajmy, że wszelkie obliczenia i strategia była budowana na zupełnie inną sytuację na rynku finansowym i gospodarczym. Bank owszem – mógł wykorzystać sytuację i rozluźnić politykę kredytową, ale dość szybko doprowadziłoby to do sytuacji, w której są inne banki. Stąd w Aliorze nie ruszył w pełni rynek consumer finance. Jeśli obecnie mamy blisko 10 procent złych kredytów w segmencie kredytów konsumpcyjnych, to można się spodziewać, że ten wskaźnik wzrośnie w przyszłym roku do około 13-15%. To diabelsko dużo – zwłaszcza, że jak pokazuje przykład z poprzedniej recesji, najbardziej psuły się kredyty udzielane pod koniec spowolnienia. Kredyty mieszkaniowe? Przy obecnej sytuacji to jest potencjalne robienie sobie kłopotów na przyszłość. Kredyty zaciąga któryś już sort klienta. Przy obecnych marżach kilka wzrostów stóp procentowych może znacząco zachwiać stabilnością finansową kredytobiorców. To między innymi dlatego banki zrezygnowały z kredytów na więcej niż 100%, wymagają ubezpieczeń i stosują wyższe marże. To naturalna konsekwencja sytuacji, która panuje na rynku. Alior teoretycznie w przyszłym roku chce wystartować z kredytowaniem nieruchomości, ale to już będzie zupełnie inny rynek niż jeszcze kilkanaście miesięcy temu. Jedyna zaleta jest taka, że szybko można nabić aktywa. Problem będzie też inny. Do tej pory kiedy była duża konkurencja, ceny kredytów szły w dół, a dostępność była większa. To jednak przeszłość. Z jednej strony mamy rekomendację T, z drugiej ostatni głos NBP o limitowaniu akcji kredytowej w walutach, a z trzeciej nikt już nie będzie dawał hipotek po tak niskiej cenie jak to miało miejsce w 2008 roku. Co się stanie, kiedy wszystkie banki nagle zechcą atakować rynek kredytów na mieszkania, tylko w każdym przypadku będzie to warunkowało wysoką marżę, a do tego jeszcze przymus korzystania z pakietu usług banku? Można manipulować dostępnością, ale to dopiero pod koniec przyszłego roku. Jednym słowem tak różowo wcale być nie musi pod tym względem. Z tego też względu jedynym rozwiązaniem jest zminimalizowanie kosztów lub zwiększanie przychodów nieobjętych ryzykiem. Każdy robi to w taki sposób, jak się da.

 

Jedne banki zwalniają pracowników, inni podwyższają opłaty i prowizje, jeszcze inni robią i jedno i drugie. Kryzys finansowy pod względem ceny podstawowych produktów finansowych cofnął nas o kilka lat w rozwoju (z punktu widzenia klientów) – dotyczy to przede wszystkim najtańszych kont. Generalnie jednak Alior jest przykładem głębokich zmian na rynku. Po pierwsze nie ma już rynku pierwotnego. Do młodzieży i studentów trzeba dopłacać przez kilka lat. Dlatego robi się wszystko, żeby przynajmniej koszty bieżącej obsługi miały się zwrócić. Przy jednorodnej ofercie to jest trudne do utrzymania, kiedy student otrzymuje pełen pakiet usług, a wiadomo, że przychody z takiego klienta przez lata będą bardzo małe. Generuje on zatem przede wszystkim koszty. Emeryci – w przypadku consumer finance jeszcze ok, ale przy kontach i bardziej zaawansowanych usługach, to są większe koszty pozyskania niż zyski z obsługi. Jednym słowem ci co mieli mieć konta, to już je mają. Pozostaje zatem podbieranie klientów konkurencji. Problem w tym, że ustawienie niskiej bariery wejścia – tak jak to zrobił Alior powoduje, że jak ćmy do światła zlatują się nielojalni klienci, którzy takie konta traktują jako na przykład interface do darmowej wypłaty pieniędzy z bankomatów. Nie tylko w Polsce, ale i za granicą. Jest to o tyle ułatwione, że placówki Aliora są łatwo dostępne, a wciąż 90% kont zakładanych jest w oddziałach. To blokuje możliwość lepszej obsługi wysokorentownych klientów, a co za tym idzie zmniejsza jakość obsługi. Nie dając nic w zamian, bo w praktyce okazuje się, że spora cześć klientów traktuje Aliora jako któreś konto i nie ma najmniejszego zamiaru zwiększyć obszaru współpracy. W sumie – nie można nikomu tego zabronić. Nie można też zabronić bankowi podwyższania opłat, które z jednej strony zniechęcą skoczków, z drugiej przyciągną bardziej świadomych klientów. No ale wówczas zaczyna się całkowicie inny świat. Przykładem jest MultiBank, który przez 8 lat zdobył 270 tysięcy RORów. Czyli mniej więcej tyle, co Alior przez rok. Fakt, że przez większość czasu bez takiego wsparcia marketingowego, z mniejszą siecią placówek i ze znacznie skromniejszą ofertą niż od razu miał Alior. Jednak od razu z płatnymi kontami, bez takiej sieci bankomatów. Szkoła BCG potrafi doskonale ukryć opłaty, jednak czy 5 czy 9 złotych, to już zaczyna odstraszać. To nie jest automatyczny wybór klienta, który chce się przenosić. Bezpłatne bankomaty w całej Polsce? Większość klientów doskonale radzi sobie z ograniczoną siecią maszyn. Nie wypłaca cały czas z obcych bankomatów, bo wie, że to kosztuje. Inaczej klienci Aliora, którzy skoro nie kosztuje, to nie dbają i wypłacają po 50 złotych, zamiast na przykład od razu 200 zł. A to generuje koszty. Zwłaszcza za granicą. Żaden jeszcze bank nie potrafił dłużej utrzymać takich stawek, a kilka próbowało. Owszem – w dobrych czasach można jedną usługę dotować kosztem innych. Ale dobrych czasów już nie ma. Dlatego to nie jedyne opłaty, na jakie zdecydował się bank. Co się jeszcze zmieniło?

 

Dla klienta indywidualnego ważną zmianą będzie zmiana prowizji przy przyznaniu kredytu w rachunku. Było 1% min. 20 zł, a jest 1,6% min. 60 zł. To już nie wygląda zachęcająco. Sprawdzenie salda nic nie kosztowało, teraz to już 1 zł. Dodatkowa opłata za kartę w wysokości 4 zł jest naliczana, jeśli nie przelewamy do banku pensji/renty/emerytury lub nie przelewamy minimum 2000 tysięcy złotych (dla studentów jest to limit 1000 zł) lub nie korzystają z produktów kredytowych lub nie trzymamy depozytów w odpowiedniej wysokości. W sumie zatem bank może mówić, że konto kosztuje 5 zł (i tak mówi), chociaż w rzeczywistości podstawowa opłata wynosi 9 zł z możliwością obniżenia do 5, jeśli spełni się pewne warunki (słynne białe skarpetki Prezesa Bartkiewicza – odsyłamy do wywiadu w PB). Drożeje również korzystanie z kart kredytowych – a przecież to jeden podstawowych produktów w każdym banku, jeśli liczyć cross-selling. Obok opłaty za wydanie, bank pobierze jeszcze od klienta 5 złotych miesięcznie, jeżeli ten nie zrobi 4 transakcji miesięcznie. Owszem – jest tam cashback, ale już nie 1%, ale ze względu na obowiązkowe ubezpieczenie wychodzi 0,7% wartości transakcji. Opłata za przelew z rachunku karty jest dwa razy droższa – zamiast 1, aż 2% - przy zachowaniu minimalnej opłaty w wysokości 5 zł. O 50% rosną też wolumeny transakcji zwalniających z opłat rocznych – dla podstawowej karty z 10 do 15 tysięcy. To są dość poważne podwyżki jakby nie było. Zamiast 0 zł w pierwszym roku, koszt karty może być aż 70, a w drugim już 140 zł. To już dużo jakby nie było. No i samo zmuszanie do wykonania 4 transakcji, to pachnie bardziej BPHem niż wyższą kulturą bankowości. Gmatwa TOiP i sprawia, że cały bank zaczyna być jak słynne 5% na lokacie nocnej, ale procentuje tylko połowa środków. Gmatwa, chociaż nie powoduje, że wartość konta maleje. To wciąż jest bardzo dobry rachunek, w bardzo dobrym banku. Tylko cena nie jest już bardzo dobra. Mimo wszystko aktywny klient nie wydaje nam się, że zacznie wracać do starego banku. A jeśli wróci to oznacza, że z punktu widzenia Aliora nie było szans na długoterminową współpracę. Obecny ruch ma spowodować, że polepszą się proporcje zasady Pareto (które są umowne). Zamiast więc 10% dobrych klientów, lepiej żeby ich procentowa wartość zwiększyła się do 20 czy 30%.

 

Czy zdobyci klienci uciekną? Część z całą pewnością. Ale w sumie nikomu nie będzie ich żal – na zasadzie niech idą koszty pompować innym. Czy zahamuje to zdobywanie nowych klientów? Oczywiście. Ale ci którzy się zdecydują będą lepsi. Oczywiście to tak działa w teorii, bo teraz cała nadzieja w dobrym marketingu. Wiele banków ma konta z darmowymi bankomatami, konkurencja rośne – dlaczego mają teraz iść do Aliora? Aktywni klienci generalnie mają się całkiem dobrze w wielu bankach. Ci najlepsi są często mało wrażliwi cenowo. Zmieniają banki klienci przede wszystkim wrażliwi cenowo. Tacy niekoniecznie są ciekawymi klientami z punktu widzenia banku (przynajmniej nie wszyscy) – nie tylko patrzą na cenę, to jeszcze uważają, że wszystko im się należy i oczywiście za darmo. Ma być tanio, bo oni trzymają pieniądze na rachunku. Alior buduje bank uniwersalny, poszedł szeroką ławą, ale teraz musi się na coś zdecydować. Nie da się zdobywać równocześnie babć spłacających garnek (duża część klientów z HSBC), młodych i aktywnych, a do tego i starszych i zasobnych i utrzymać i cenę i jakość. Żeby było coś takiego możliwe, to trzeba mieć jeszcze większą sieć placówek i ustabilizowaną bazę klientów, którzy nie będą łazić po oddziałach (ale to oznacza lata działalności na rynku). A wiadomo, że najwięcej klient ma problemów na samym początku – przy zakładaniu konta, przenoszeniu usług, wnioskowaniu o produkty kredytowe. Potem już właściwie traci kontakt z placówką, obsługując się przez kanały samoobsługowe. Jeśli często przychodzi, to znaczy, że generuje koszty. Jeśli saldo rachunku i wykorzystanie produktów to rekompensuje, to wszystko ok. Jeśli jednak nie, to... To może się okazać, że duża część obecnych klientów Aliora to są osobnicy zwani wyjadaczami wisienek, którzy sami z nieprzymuszonej woli raczej nie będą chcieli się wiązać z bankiem. Chociażby dlatego, że się boją ewentualnych negatywnych zmian w przyszłości. I one właśnie nadeszły.

 

W tym momencie wzrost portfela klientów w Aliorze będzie zdrowszy. Problem w tym, że to wyrównuje szansę innych banków. Alior będzie jeszcze korzystał z zasady nowości. Ale nie oszukujmy się. Przyzwyczajając do bycia super-hiper, przestaje wprowadzać nowe produkty, okazuje się bankiem jak każdy inny, bo zaczynają być kolejki, bo wprowadza podwyżki opłat, bo efekt nowości powoli przestaje działać – na klientów i na media. Miodowy okres już się kończy. Teraz witamy w prawdziwym biznesie. Wyjątkowo trudnym. Skoro Alior zdecydował się na taki ruch, to oznacza, że nie miał wyjścia. Na plus jest z całą pewnością to, w jaki sposób to zakomunikował. Ale docenić to mogą fachowcy, niektórzy klienci. Dla pozostałych fakt jest faktem – jest drożej, sielanka się skończyła. Czy będzie podobny proces jak w przypadku mBanku, który zaczął nagle podwyższać niektóre opłaty i prowizje do poziomu rynkowego? Raczej nie. To wciąż za mała baza klientów. Z drugiej jednak strony zabraknie już w sieci entuzjazmu. Będzie mniej poleceń od klientów lub będą one warunkowe. A to psuje dotychczas dobrze działającą maszynkę. No i najważniejsze. To woda na młyn dla tych, którzy teraz z uśmiechem powiedzą „a nie mówiłem?!”. Wielu to mówiło i wszyscy mieli rację. Alior nie chce być bankiem 3 czy 4 wyboru. Znaczy obraził się na klientów, którzy nie chcieli docenić jego wspaniałości? ;) Czy raczej zetknął się z tym, co jest chlebem powszednim nowych graczy. Żeby przyciągnąć klientów, musi obniżyć koszty podstawowych usług, zwiększając koszty marketingu. To z kolei zmniejsza dochodowość całego biznesu, bo klienci oczekują, że bank powinien być tani również np. w kredytach. Jednym rozwiązaniem jest niższa baza kosztowa, która pozwala osiągnąć porównywalne wyniki przy mniejszych przychodach. Bank wirtualny to teoretycznie potrafi Ale bank uniwersalny, który jednak budowany był z rozmachem? No, zobaczymy. Na osłodę bank dał szeroki pakiet assistance dla każdego stałego klienta. Problem w tym, że z takiemu udogodnienia zazwyczaj korzysta 3-5% wszystkich, którzy są uprawnieni. Generalnie to marketingowy chwyt niż wartość dodana. Ma on raczej utrudnić porównanie konta z konkurencją, niż realną wartość. Wiele osób pewnie wolałby pozostawić obecne opłaty, a z ubezpieczenia zrezygnować. No ale tutaj tak nie ma...

 

Zmiany oferty dotyczą też klientów firmowych. Tutaj bank chce ograniczyć liczbę wydawanych kart (opłata jest obniżana z 20 do 15 zł, ale teraz w drugim roku płaci się za wszystkie karty). W przypadku Rachunku Zarabiającego mamy do czynienia ze wzrostem ceny usługi o 10 zł – przynajmniej dla klientów, którzy robią co najmniej 20 przelewów miesięcznie. Bank po prostu zmniejsza liczbę darmowych przelewów z 20 do 10 miesięcznie. Jednym słowem – na czymś trzeba zarabiać...

 

Podsumowując, trzeba podkreślić jedno. To, że wiele osób odetchnęło z ulgą i odczuwa swego rodzaju Schadenfreude to jedno. Nie zmienia to jednak faktu ile udało się Aliorowi uzyskać. Owszem. Teraz licznik zaczyna tykać od nowa, bo wielu powie, że na dumpingu i przy takiej kasie to też osiągnęliby podobne wyniki – zwłaszcza, że bank musiał brać sterydy w postaci kredytów HSBC. Bank będzie musiał udowodnić, że mimo wszystko da sobie radę. A przecież mamy czas kryzysu, w czasie którego gdziekolwiek spojrzeć, tam tylko problemy z zarabianiem pieniędzy. Szczerze powiedziawszy przy takich kosztach i przy obecnej masie klientów, Zarząd banku zrobił jedyne rozsądne wyjście. Że wszyscy mówili o tym wcześniej? Może i tak, ale warto powiedzieć, że większość z tych wszystkich nie dawała żadnej szansy Aliorowi. A tu nagle... Zobaczymy co tam będzie w połowie roku, czy Alior zacznie osiągać zysk operacyjny. Jeśli tak, to może to zmącić spokój wielu osób. Pamiętajmy, że rynek bankowy jest duży i może się na nim wyżywić sporo osób. Tu nie chodzi o tracone udziały, ale o prymat. To swego rodzaju drzazga dla wielu osób, że przyszedł Sobieraj i zrobił coś z niczego. Mimo wielu przeciwności. Zrobić bank w czasach hossy to nie problem. Zrobić to samo w czach największej bessy – o to będzie dokonanie. No ale na razie do tego jeszcze sporo zostało. Pokazały się też rysy. Kolejne. Alior zapowiadał inne podejście do klienta, do przedsiębiorcy. Okazało się, że przy kredytach jest konserwatywny aż do bólu. Jakość banku poznaje się po obsłudze kredytowej, a nie depozytowej. W tym ostatnim to sama sielanka. Zobaczymy jak sobie z tym wszystkim Alior poradzi w przyszłości. Patrząc po ocenach dziennikarzy, to ostatnie zmiany nie zostały dobrze przyjęte. Niekoniecznie dobrze to wróży na przyszłość. Parasol ochronny, ten sam, którym posługiwali się bankierzy z melonikami robiąc desant na rynek, przestaje działać. I właśnie teraz zobaczymy (lub nie) klasę bankowców z Aliora. Zmiana TOiP to ogromne wyzwanie dla dotychczas budowanego brandu. Konkurencja może odetchnąć z ulgą, bo cena zaczyna być porównywalna, a jakość to często rzecz względna i ulotna...


autor: Michał Macierzyński i Łukasz Radomski

źródło: PR News


ALE WCIĄŻ JEST TO TANI LUNCH, nie zapominajmy o tym
Zara - Grudzień 18, 2009, 11:42
#1
Poza tym, w biznesie tez obowiazuja jakies reguly, nie chce isc do banku, ktory mnie lupi, ale tez powinienem dac zarobic innym za uslugi, ktore przeciez nie sa za darmo, nie rozumiem tego calego chaosu na temat tych podwyzek, ciagle wiem ile place prowizji i oplat w innych bankach i daj Boze kazdemu takiego Aliora.
Zara - Grudzień 18, 2009, 11:45
#2
Najgorsza zmiana zwiazana z kartami kredytowymi...moja juz szykuje sie do zamkniecia. Zmiana oplaty za karte z 3 do 5 zł nie boli tak bardzo, chociaz procentowo to ogromna zmiana. Kto daje i odbiera...
Klient - Grudzień 18, 2009, 11:56
#3
czy tani? raczej w normalnej (nie okazyjnej ani promocyjnej) cenie...jak to jednak pani kiedyś zaśpiewała "nic nie moze przecież wiecznie trwać", bank to nie organizacja charytatywna i musi zarabiać ;-)

miałem tam konto, z którego nie korzystałem (zamykam) oraz kk z której mocno korzystałem; 10kzł limitu zwalniającego z opłaty oraz cashback 1% to było to, teraz oferta nie będzie już dla mnie atrakcyjna, płatne (obowiązkowe) ubezp. to już przesada dlatego z kk również zrezygnuję chociaż bank na intercharge'u raczej nieźle na mnie zarabiał...
RobertS - Grudzień 18, 2009, 12:10
#4
Najbardzej nie rozumiem kary za mniej niż 4 transakcję kartą kredytową. Przecież płacę im opłatę roczną wtedy, to im jeszcze mało?
Bik - Grudzień 18, 2009, 12:15
#5
Już o tym pisałem w innym miejscu: co innego, gdyby od razu rok temu powiedzieli: drodzy klienci, przez rok będziecie mieć preferencyjne warunki, niskie opłaty - jak wam się spodoba, to zostaniecie z nami dłużej, ale będzie drożej. A tak swój brand claim o wyższej kulturze bankowości mogą już sobie zmienić, bo chyba nie na tym ta kultura polega.
x - Grudzień 18, 2009, 12:16
#6
Mimo wszystko jak mówi MM udało im się dzięki temu z sukcesem wystartowac i dac posmakować, że jednak są fajni. A teraz dokładają trochę bo niestety warunki są ciężkie, nie oczekujmy znowu zbyt wiele. Ja jestem mimo wszystko pełna podziwu
Zara - Grudzień 18, 2009, 12:33
#7
Zara, jesteś zapewne pracownikiem Aliora
Ania - Grudzień 18, 2009, 12:44
#8
Sukces odnieśli. Że będą podwyżki było wiadomo. Nie podobają mi się szczegóły (tabela staje się skomplikowana).

A co do kart - wykręciłem już 10 tys. i myślałem, że mam już kartę na kolejny rok za free. A teraz mi podnoszą wymaganą kwotę z 10 do 15 tys. czuję się oszukany bo zmienili zasady w trakcie gry (tj. roku korzystania z karty).
Bik - Grudzień 18, 2009, 12:58
#9
Nie, ale tam pracuje mój mąż, ja pracuję ciągle w Pekao.
Zara - Grudzień 18, 2009, 13:43
#10
Zara ...zobaczymy jak będzieśz chwalic swoje miejsce pracy za jakiś czas...?? Co do Aliora ...przykład z Bydzi...daleko im do reklamy...inne banki też reprezentuja coraz lepszy poziom.Załozyłem konto jako jeden z pierwszych teraz jeżeli mam za nie płacić pewne ,ze zamknę.
PICIU - Grudzień 18, 2009, 13:59
#11
"Szkoła BCG potrafi doskonale ukryć opłaty"
co to "Szkoła BCG"?
kjonca - Grudzień 18, 2009, 14:11
#12
Nie oszukujmy się, oferta banków jest zbliżona, a wynik trzeba jakos robić. Jeżeli ktoś dopłaca do depozytów, to musi kosić na kredytach i to raczej konsumenckich niż hipotekach, albo na pozaodsetkowym, czyli opłaty i prowizje... Żeby prowadzić akcję kredytową jak wiadomo potrzeban jest kasa, więc trzeba dopłacać do depozytów, żeby sciągnąć środki, ale tym sie wyniku nie zrobi... no chyba, że ujemny. Najlepsza, a przynajmniej najbardziej ostatnio popularna droga do zysku pochodzi z taryfy opłat i prowizji, bo chyba żaden klient nie jest jej w stanie w całości ogarnąć, część nie czyta korespondencji z banku, więc nawet się nie zetnie przez jakiś czas...
zonda - Grudzień 18, 2009, 14:16
#13
czy ktoś mógłby to rozbić na normalne, poprawnie zbudowane akapity, które będą się nadawały do czytania? Dziękuję.
AB - Grudzień 18, 2009, 14:17
#14
gadaj zdrów - podwyższyli oplatę o 200%!!!
skandal
skandal - Grudzień 18, 2009, 14:27
#15
Business Consulting Group, skąd wywodzi się spora część kadry menadżerskiej Aliora.
BCG - Grudzień 18, 2009, 14:28
#16
wow prawie dobrze udalo Ci sie rozszyfrowac ten skrot :) probuj dalej :)
re up - Grudzień 18, 2009, 15:14
#17
BCG
Boston Consulting Group

Ja bym dodal, że trzeba uważać na biznesy zakladane przez konsultantów,bo najczęściej się wywalają - to ludzie co "umią" żonglowaćliczbami i robić power pointy, ale zmysłu i wizji biznesowej to im nie starcza.
No a Sobieraj dodatkowo to kolejny "różowy" bankier, co wyplynął na związkach z SB (podobnie jak Lachowski).
Ciekawe, jak taka mieszanka konformizmu i matactwa poradzi sobie w trudniejszych czasach?
skeptik - Grudzień 18, 2009, 17:05
#18
"Szkoła BCG potrafi doskonale ukryć opłaty" - dobry strzal, obsmialem sie :D

1. BCG - Business > BOSTON!
2. Opłata "intercharge" -> "interchange"
FAIL!
Punisher - Grudzień 18, 2009, 17:30
#19
Sobieraj nie jest konsultantem, to ze tam zaczynal kariere zawodowa nie zmienia faktu, ze rozwijal sie w bankowosci, bph jakos sie nie zwinal, wrecz przeciwnie byl bardzo dobrym bankiem...

"Rozowy", SB? Czy Ty w ogole masz pojecie o czym piszesz? ;)
re skeptik - Grudzień 18, 2009, 19:01
#20
steptik tak rozowy Sobieraj nawspolpracowal sie sie z Sb chyba w przedszkolu, to bardzo realne biorac pod uwage, ze skonczyl edukacje wyzsza w 1994 roku ;-)
hmmm - Grudzień 18, 2009, 19:08
#21
Sobieraj "... "różowy" bankier, co wyplynął na związkach z SB" .
Skeptik ... o czym ty mówisz, Sobieraj jest za młody na związki z SB ... możesz rozwinąć wątek .. .bo jakoś nie kumam ...
Przecież Sobieraj ma ok 40 lat ... no ale ... Czarnecki jest niewiele starszy i ... "współpracował"
Lipali - Grudzień 18, 2009, 19:10
#22
Alior miał szanse stać się moim głównym bankiem, teraz po podwyżkach nie widzę już takich korzyści. A kasę z bankomatów wypłacam sporadycznie.
Lukas - Grudzień 18, 2009, 20:09
#23
opłata za kartę maestro to pikuś, po prostu z niej zrezygnuję (nie jest mi potrzebna) a ponieważ dalej będzie takm wpływac wynagrodzenia to samo konto będzie za free.
Jedyne czego im nie wybaczę to bandycka opłata za karte kredytową: nie dośc, że jest opłata roczna za jej odnowienie to jeszcze i opłata miesięczna? to kpina! co z tego, że zrobilem już ponad 20tys obrotu dla karty srebrnej skoro teraz będe i tak bulił po 5 zyli miesiecznie
paolo - Grudzień 19, 2009, 08:16
#24
czytam sobie to wszystko i w glowie się nie mieści. Te nasza żółć... Tylko w PL mozna bezkarnie rzucać, jak by nie bylo oskarżenia. Stepik, ogarnij się, przemyśl zanim coś napiszesz. Pewnie Twoja wiedza o SB ogranicza się do obejrzenia 07 zgłoś się... także milcz!

Obiektywnie, bank podniósł opłatę o 2 złote, (sic!) 2 zlocisze. Czym tu się podniecać. W innych bankach prowadzenia konta kosztuje 20 zł, plus przelewy przez internet, wypłata z bankomatu i za karte, rocznie kilka stowek Jakość nie widzę blokad na ulicach i palonych opon. Zanim zacznie bić piane, spójrzcie na skalę.

Ostatnie zdanie, czy ktoś wogole ma konto w AB, czy tylko przyłączacie się do linczu, nie mając o niczym pojęcia??? Byliście w oddziale Aliora, rozmawialiści z kimś na infolinni? Polecam! nAPRAWDĘ ROBI WRAŻENIE! to rozumiem jako wyższą kulturę bankowości, alior nigdy nie twardził, że jest tani. Jakość kosztuje. Można jeść w barze mlecznym, ale przyznacie w restaracji ten sam mielony lepiej smakuje...
zdegustowany - Grudzień 19, 2009, 11:23
#25
Mysle, ze prezesa mylisz z panem o podobnym nazwisku z Wroclawia, jesli chodzi o prezesa Alior Banku, to czlowiek byl aktywnym dzialaczem NZS, za co nawet mu przypadl w udziale status pokrzywdzonego przez SB, jesli juz wdawac sie o tym w szczegoly z kims, kto sobie robi zarty z dosc powaznych jednak spraw dla tego kraju
SB - Grudzień 19, 2009, 14:13
#26
nie graja fair... w odwecie do koca lutego kazda wyplate z bankomatu realizuje po 10 zl, mam pod praca WBK i juz wiem, czym zajme czas podczas papierosowych przerw...

kazde moje 10 zl bedzie ich kosztowac 3,50

proponuje szersza akcje krajowa w tym temacie :)
pomsta - Grudzień 19, 2009, 14:25
#27
Ja tam dowalę za to Nordea...a nie Aliorowi
Marcin - Grudzień 19, 2009, 18:59
#28
ot i cały urok polskiego biznesu, gdzie łatwo goli się głupie owce. Tak, super oferty to reklamują w TV a potem cichutko podnosi się opłaty bo co drugi klient i tak nie zauważy
mama - Grudzień 20, 2009, 19:51
#29
Najciekawsze jest że tłumaczą podwyżkę "inflacją" - ciekawe wg jakiego miernika?

Pewnie nie podnosili cen od ładnych paru lat i się nazbierało ;-)

Warto aby jakiś klient sprawdził swoje regulaminy w tym banku - jeśli podwyżka nie jest dobrze umotywowana i zgodna z podstawa w regulacjach to może budzić zainteresowanie UOKiK
wawa - Grudzień 20, 2009, 22:50
#30
Nie przesadzajmy, przecież od początku było wiadomo, że czas dumpingowych opłat się skończy. Sam od początku założyłem, że bez problemu akceptuję podwyżkę do 10zł przy zachowaniu rozsądnej jakości obsługi. Póki co zapas mają spory;)
karoten - Grudzień 21, 2009, 04:38
#31
BĘDZIE KOPIA BPH - przecież Alior od strony biznesowo-produktowej oraz IT w znacznej mierze tworzyli ludzie z BPH, więc pewnie dojdzie do skomplikowania TOiP oraz "ukrywania" niektórych opłat; nawet system informatyczny, który pozwala takie opłaty zdefiniować (np. min. 4 transakcje kartą / mies. aby była bezpłatna) i je naliczać jest kopią systemu z BPH i wdrażała go ta sama firma informatyczna :) Ale z drugiej strony, mamy wolny rynek i nie ma co się dziwić - takich warunków jak w Alior nie można było dłużej utrzymać; jezeli w zamian za podniesienie opłat zostanie utrzymana jakość obsługi to OK, natomiast mam nadzieję, że nie dojdzie do przegiecia w drugą stronę - czyli "dojenia" klienta na każdym kroku z wykorzystaniem skomplikowanego TOiP (np. "kara" za brak wpływów na rachunek, za zbyt niewielką liczbą transakcji kartami itp.)
greg - Grudzień 21, 2009, 15:27
#32
Haha, nielojalny klient.Usmiac sie mozna.Ciekawe czy autorzy artykułu sa "lojalni" wobec swojego fryzjera, myjni samochodowej i kiosku z gazetami.Ide tam, gdzie mam lepsze warunki.I tyle.Bylem wiele lat klientem pewnego banku i nie odczułem z tego powodu jakieś lepszej jakości.Darmowe wypłaty z bankomatu to taki drobiazg?No nie, to jest akurat swietna sprawa.Nie musze juz sie zastanawiać, gdzie jest najbliższy bankomat mojego banku.Artykuł napisany w tonie roszczeniowym w stosunku do klienta.Bank ratuja wyniki.Jasne, jeszcze dodajmy, że najwyższe wśród przedsiębiorstw na wolnym rynku.
Krytek - Grudzień 21, 2009, 17:04
#33
wszystkie karty zamknięte w Aliorze, niedługo kolej na konto osobiste i tylko firmówka zostanie na jakiś czas...
Ogólnie fajną opcją było by wprowadzić zwrot opłat za korzystanie z usług to bym zrozumiał a nie wprowadzać takie opłaty... To dopiero początek podwyżek w tym banku, zawsze traktowałem go jako bank na weekend i się sprawdzał, teraz jest po prostu mało interesujący dla mnie.
Przesiadam się na Aquariusa i tyle w temacie.
xxx - Grudzień 21, 2009, 20:18
#34
Właśnie jestem na etapie testowania konta w Alior Banku. Zachęciła mnie opcja bezpłatnych bankomatów i nawet byłem w stanie zaakceptować opłatę za kartę 3zł miesięcznie. Całe szczęście, że nie zamknąłem dotychczasowego konta w Multibanku. Choć Multi ma głupi system zwrotu opłat i nie wszystkie bankomaty są za friko, to jednak w skali rocznej oszczędzam 60zł (TOiP Alior). Przy dwóch rachunkach: moim i partnerki oszczędzam 120zł. To jest cholernie dużo, biorąc pod uwagę, że mam płacić za dostęp do moich własnych pieniędzy. Czemu konta na zachodzie są za darmo, a u nas kasuje się klienta za usługę podstawową. A tłumaczenie, że nadal jest to niska cena jest śmieszne.
obywatel - Grudzień 22, 2009, 11:57
#35
Co wy tak z tą jakością obsługi? Jak ktoś ma tak mało klientów, to każdego może obsługiwać jak króla, ale zobaczycie, że to się skończy, jak w ich oddziałach zamiast pustek pojawią się kolejki!
fkjka - Grudzień 28, 2009, 15:37
#36
No i podziękowałem im za nowego TOiP-a. Konto poszło do zamknięcia. Zostaję w Multibanku. Bankomatów mniej, ale mam konto za darmo.
obywatel - Grudzień 30, 2009, 09:52
#37
"zdobywając obok wartościowych kloientów, również masy skoczków i wyjadaczy wisienek"

jeśli dobrze rozumiem wartościowy klient to ten, który się na wszystko godzi, idzie przed siebie i cieszy z tego co dostanie..
nie wiem czego się spodziewają bankowcy.. miłości do siebie ? kiedyś byłem bardzo zadowolonym klientem Lukasa, ale kiedy za swoją miłość dostałem garść podwyżek przeniosłem swoje konto do konkurencji. jeśli i ta zawiedzie przeniosę jeszcze gdzie indziej. proste.

pani w warzywniaku wie, że jak się zdobędzie klienta trzeba go umieć szanować; bankowcy tego nie pojmują..
wth - Luty 14, 2010, 19:47
#38

Bezpłatny newsletter PRNews.pl:

Zapisz się na newsletter:

Dołącz już dziś do niemal 26 tys. odbiorców!