Narzędzia finansowe

Hydepark

Wojciech Boczoń

Michał Kryński

Tomasz Jaroszek

Paweł Lipiec

Hanna Hylińska

Krzysztof Gołdy

Malwina Wrotniak

Michał Kisiel

Łukasz Piechowiak

Mateusz Szymański

Jarosław Ryba

Krzysztof Kolany

Bogusław Półtorak

Michał Macierzyński

Wiadomości

Bankowość

Aktualności

Poradniki

Analizy

Marketing i PR

Inwestycje

Ubezpieczenia

Nieruchomości

Giełda

Komentarze

Ludzie

SKOK-i

Nasz gość

Produkty finansowe

Zapisz się na newsletter:

Powrót wirtualnych banków

2011-11-10, 07:42

Bank bez placówek – ta idea zrewolucjonizowała bankowość detaliczną kilkanaście lat temu. Z wykorzystaniem internetu w bankowości wiązano wielkie nadzieje. Wydawało się, że instytucja, która pozbędzie się balastu naziemnej dystrybucji, będzie mogła przeskoczyć szereg problemów trapiących tradycyjne, „marmurowe” banki.

Część z tych nadziei się sprawdziła. Sprzedaż i obsługa przez sieć okazała się efektywna kosztowo, chociaż skala oszczędności daleka była od optymistycznych oczekiwań z przełomu wieków. Z drugiej jednak strony, banki internetowe musiały wychodzić poza sieć by pozyskać nowych klientów i skutecznie sprzedawać bardziej skomplikowane (i dochodowe) produkty. Wiele z czysto internetowych instytucji z biegiem czasu skierowało się w stronę modelu wielokanałowego i wyszło poza globalną sieć.

 

Nowi internetowi

 

Do wejścia na polski rynek szykuje się w najbliższym czasie kolejna fala banków internetowych. Od startu ostatniego czysto sieciowego przedsięwzięcia minęło sporo czasu. Toyota Bank miał swoją premierę w 2007 roku, w czasie, gdy pionierzy modelu, mBank i Inteligo, przestali już zasługiwać na miano pure players. Jedynym bankiem konsekwentnie realizującym założenia wyłącznie internetowej dystrybucji pozostał właściwie Volkswagen Bank direct. Pozostali gracze od czasu do czasu prezentują produkty dostępne tylko w internecie, ale rozwijają oprócz tego zupełnie „tradycyjną” działalność.

 

Zgodnie z zapowiedziami, jeszcze w tym roku światło dzienne ujrzy nowy projekt BGŻ, bank internetowy skoncentrowany przede wszystkim na ofercie depozytowej. Nazwa przedsięwzięcia owiana jest jeszcze mgiełką tajemnicy. Niektórzy podejrzewają, że może nawiązywać raczej do marki Rabobanku niż do polskich korzeni. Gdzieś w kolejce czeka Zuno, projekt Raiffeisen Bank International, który ma za sobą już słowacką premierę. Zuno mimo, że w znacznej części opiera się na sieciowej dystrybucji, korzysta jednak także z niewielkiej sieci nowoczesnych placówek, realizując model banku internetowego w wersji light.

 

Internetowe banki startować będą zapewne jako gracze niszowi. Wąska oferta i proste produkty dobrze współgrają z czysto internetową dystrybucją. Z biegiem czasu zapewne podążą ścieżką mBanku, budując pozycję uniwersalnego dostawcy usług finansowych. Internet może jednak posłużyć do nieco innych celów niż „wepchnięcie nogi w drzwi” by szybko wejść na nowy rynek.

 

Prawdziwe wirtualne banki

 

Za oceanem wystartował właśnie Simple – finansowy biznes, który przy okazji komercyjnej premiery wersji beta pozbył się nawet słowa „bank” z nazwy. Idea przedsięwzięcia przywołuje wspomnienia z czasów boomu dot-comów, jest wskrzeszeniem pomysłu banku wirtualnego we właściwym znaczeniu tego słowa.

 

Twórcami Simple są zarówno byli finansiści (m.in. Shamir Karkal, CFO firmy mający w doświadczeniu pracę w UBS), jak i specjaliści od internetowych technologii (Alex Payne, współtwórca Twittera). Projektując bank, który ma być inny niż wszystkie, ekipa Simple zdecydowała się skoncentrować na tym, na czym zna się najlepiej – obsłudze klienta, przejrzystym internetowym interfejsie i maksymalnym uproszczeniu produktów. Oczekiwany efekt podsumowuje hasło „Bank that doesn’t suck”, co w wolnym tłumaczeniu można przedstawić jako „Bank, który nie zniechęca”.

 

Omijając prawne rafy, Simple zdecydował się nie starać się o licencję bankową, tylko samodzielnie „opakować” i sprzedawać produkty finansowe od zewnętrznych dostawców. Zadaniem firmy jest zatem skonstruowanie spójnej oferty i sprostanie wyzwaniom obsługi klienta. Szczególną wagę przywiązuje się do serwisu transakcyjnego, który umożliwia m.in. wyszukiwanie z użyciem języka naturalnego (np. „transakcje powyżej 10$ w Nowym Jorku w tym miesiącu”), lokalizowanie transakcji z historii na Google Maps czy łatwe zidentyfikowanie kwoty pozostałej do wydania (saldo „Safe-to-spend”).

 

Bank bez karty?

 

Jeszcze dalej niż Simple w dążeniu do uwolnienia się od obciążeń związanych z historią bankowości idzie Movenbank. Przedsięwzięcie jest dzieckiem Bretta Kinga, postaci znanej m.in. jako konsultant i autor poczytnej książki „Bank 2.0”. Bank ma zaoferować zupełnie nowy standard działania, dostosowany do oczekiwań pokolenia Y, które od dziecka żyje w globalnej sieci.

 

Misja banku zawiera wszystkie najmodniejsze hasła: mobilne płatności, social media, grywalizacja. Badając zdolność kredytową swojej klienteli Movenbank ma wykorzystywać m.in. punktową ocenę reputacji klienta w serwisach społecznościowych (Facebook, Twitter itd.). Narzędzie pod nazwą CRED(TM) ma być tajną bronią bankowego startupu. Brett King twierdzi również, że klienci banku poradzą sobie bez klasycznej plastikowej karty - wszystkie płatnicze potrzeby zapokajać ma wirtualny portfel.

 

Movenbank ma być bankiem nowej generacji. Hasło brzmi atrakcyjnie, ale czy klienci będą gotowi na rewolucję? Pomysł Kinga już spotkał się ze złośliwymi komentarzami. Niektórzy twierdzą, że w jego instytucji będzie więcej modnych haseł niż deponentów.

 

Wirtualna przyszłość

 

Druga generacja wirtualnych banków korzysta z możliwości stwarzanych przez sieć podobnie jak First-e czy pierwsze wcielenie Inteligo. Internet pozwala skoordynować działania kilku niezależnych podmiotów - dostawców produktów bankowych, infrastruktury i marketingowego centrum (banku wirtualnego w wąskim rozumieniu tego słowa). W efekcie powstaje niebankowa instytucja, która skupia się na wybranym wycinku łańcucha wartości, ale jest w stanie nawiązać konkurencyjną walkę z bankowym otoczeniem. Dla klientów szczegóły wewnętrznej organizacji obsługującej ich instytucji nie są istotne. Klienci Inteligo nie zawsze nawet byli świadomi, że ich konto prowadzi Bankgesselschaft Berlin Polska.

 

Warto z uwagą obserwować trudne początki Simple i Movenbank. Jeśli okaże się, że faktycznie uda im się zaproponować nową jakość w relacjach bank-klient, to w ślady amerykańskich finansowych startupów podąży zapewne wielu imitatorów. Byłby to dobitny dowód rewolucyjnego potencjału globalnej sieci. Potencjału trochę dziś zapomnianego.


autor: Michał Kisiel, analityk Bankier.pl

źródło: PR News







  • Komentarze (4)
namiastka tego typu dzialalnosci jest invigo.pl mozna za pomoca internetu i konsultantow z tej formy zaciagnac kredyt hipotecznyw 1 z 22 bankow. bardzo pomocne rozwiazanie
interneciarz - Listopad 10, 2011, 08:45
#1
Prawdziwe banki to jednak nie są, bo nie mają licencji bankowej. To raczej e-portfele nowej generacji. Logowanie też nie ma dodatkowych zabezpieczeń typu token (aplikacja na telefon lub sprzętowy). Ale zgadzam się, że część tego typu rozwiązań pwrowadzą tradycyjne banki. Nie dziwi mnie gdy Facebook wejdzie w ten biznes. Google juz ma krótką drogę, bo ma Google Checkout i Google Wallet, jednak portfel Google jest oparty na podpinaniu kart klasycznych banków (na razie amerykańskiego Citibanku). PayPal juz jakiś czas temu chciał bym bankiem (wprowadza swój system logowania do sklepów internetowych).
Paweł Nyczaj - Listopad 10, 2011, 21:03
#2
Życie kołem się toczy i z pewnością wkrótce nastąpi powrót wirtualnych banków - tyle że w nowej odsłonie. Zważywszy, że mBank i Inteligo tworzyli młodzi wizjonerzy, projektom pod wpływem wcześniej urodzonych managerów jak np: w BGŻ trudno zatem wróżyć wielki sukces.
IMHO, dzisiaj tego typu projekt potrzebowałby ręki p.W.Sobieraja.
ser - Listopad 13, 2011, 23:49
#3
Najbardziej realnym wejściem np. Google w sektor bankowy jest kupno jakiegoś banku - zwlaszcza teraz, jak sa takie tanie.
Bankowość, oprócz inwestycyjnej, pracuje na tak niskich marżach, że większość wielkich graczy z innych branż detalicznych doznaje szoku efektywnościowego probując wejść w bankowość i generalnie doznaje porażek.
Chyba nie opłaca się teraz otwierać nowych banków.
skeptik - Listopad 15, 2011, 09:10
#4

Bezpłatny newsletter PRNews.pl:

Zapisz się na newsletter:

Dołącz już dziś do niemal 30 tys. odbiorców!